ul. Rakowiecka 25/27
02-517 Warszawa
 
22 443 64 00
 
 
 
22 443 65 00, 22 443 65 01
 
22 443 65 13
 
Wyślij link mailem
grafika
105 lat stołeczności Mokotowa
Opublikowano: 08.04.2021

W tym roku mija 105 lat od włączenia Mokotowa do Warszawy. 8 kwietnia podpisano rozporządzenia zaczynające się od słów "Z dniem 1 kwietnia 1916 r. zostają przyłączone do Warszawskiej gminy miejskiej:

  • z gminy Wilanów miejscowości Czerniaków i Siekierki
  • cała gmina Mokotów..."

Jednak proces swoistego "zbliżania się" do Warszawy rozpoczął się kilkanaście lat wcześniej. Za przełomową datę można uznać rok 1902, kiedy to Marta z Pusłowskich i Kazimierz hrabiostwo Krasińscy, po gruntownym remoncie swojego pałacu Królikarnia i uporządkowaniu otaczającego go parku, wyjednali u carskich władz zgodę na doprowadzenie linii tramwaju konnego przez Mokotów, aż do bram swojej posiadłości. Położone wzdłuż Drogi Aleksandryjskiej parcele stały się łakomym kąskiem na rynku nieruchomości i w ciągu kilkunastu lat powstały tu pierwsze wielopiętrowe kamienice. W ślad za inwestycjami miało miejsce wytyczanie ulic, których nazwy nierzadko pochodziły od imion bądź nazwisk właścicieli: to przypadek ul. Wiktorskiej i Magnuszewskiej (własności Marii z Głogowskich i Wiktora z Magnusów oraz rodziny Narbutów). Kilka lat później, w 1908 roku na gminnym zebraniu w Mokotowie, większością głosów uchwalono utworzenie z Mokotowa i Sielc samodzielnej gminy. Kiedy w 1916 roku Mokotów włączono do Warszawy, mieszkańców czekała m.in. zmiana nazw ulic, tak by nie powtarzały się nazwy obecne w innych dzielnicach, np. Grodzka stała się odtąd Madalińskiego, a Zygmuntowska - Starościńską.

Wyjątkową cechą Mokotowa jest na pewno obecność słynnych rezydencji: pałacu Szustra należącego w XVIII wieku do księżnej Izabeli Czartoryskiej i malowniczo położonej Królikarni, legendarnego hazardzisty, pana de Tomatisa. Jeden z późniejszych właścicieli Królikarni, Ksawery Pusłowski, zostawił po sobie ślad m.in. w postaci nazwy osiedla Ksawerów.

Czas wolny i rozrywka na Mokotowie

W przeszłości Mokotów był swoistym zagłębiem rozrywkowo-rekreacyjnym Warszawy. To tu działał na przełomie stuleci wypoczynkowo-rozrywkowy park "Promenada", w którym nie brakowało ogródkowych teatrzyków, występów włoskiego chóru "Yambo" czy możliwości spędzenia kilku dni na hazardzie albo sielskich spacerach. Z kolei w parku Sieleckim, gdzie mieściła się szkoła Austena dla wielbicieli impresjonistów, przywykłych do malowania z natury, na wolnym powietrzu, w plenerze. Wcześniej, w latach 40. XIX wieku w miejscu dzisiejszego Parku Wodnego "Warszawianka" można zaś było zażyć nowoczesnych kuracji u doktora Sauvana. Zakład proponował zabiegi wzorowane na działaniach doktora Priessnitza, co dla wielbicieli higieny było nie lada atrakcją! Do rozrywek w stylu high-life należały natomiast wyścigi konne, zaś na odważnych lub majętnych czekały loty samolotami na Polu Mokotowskim. Do takiego właśnie spędzania czasu przyznała się słynna aktorka Danuta Szaflarska.

Do II wojny światowej jednym ze znanych lokali dzielnicy była „Sielanka” na ul. Belwederskiej (nieopodal Promenady). Później tą nazwą ochrzczono lokal przy ul. Czerniakowskiej róg Gagarina. Agnieszka Osiecka wspominała o nim w swojej piosence:

„Na Czerniakowskiej róg Gagarina
Ostatni tramwaj jęknął na szynach
Ostatni tramwaj, a za nim taxi
Tam gdzie Sielanka - warszawski Maxime".

Niemniej popularne, zwłaszcza na Dolnym Mokotowie, były tancbudy, które opisywał m.in. Stanisław Grzesiuk.

Mało znanym dziś miejscem, o którym warto przypomnieć szczególnie w kontekście sposobów na spędzanie czasu wolnego, była położona na skraju dzielnicy, przy ul. Puławskiej 1, strzelnica. Jej właściciel, Robert Ziegler, miał najlepszy sklep z bronią w ówczesnej Warszawie (mieścił się przy ul. Trębackiej) oraz fabrykę broni "Syrena". W budynku przypominającym alpejską architekturę Szwajcarii znajdowały się trzy tory strzelnicze, w tym jeden z ruchomymi metalowymi manekinami w kształcie zwierząt. Miejsce to bardzo dobrze kojarzyli stróże prawa, gdyż można tam było przeprowadzać próby balistyczne.

Autor: Hanna Dzielińska

PDF
Drukuj
Powrót
kontakt